Obecny system emerytalny zezwala emerytom na dorabianie do emerytury. Często emeryt zwłaszcza ten, którego emerytura nie jest zbyt wysoka wie, że aby przeżyć kolejny miesiąc swoje dochody łączy – emerytura i praca. Nowe przepisy sytuację trochę zmieniły. Mówią o zasadach łączenia pracy z emeryturą. Zgodnie z tą zmianą, prawo do emerytury zawiesza się, jeśli emeryt nie rozwiąże stosunku pracy z pracodawcą. Regulacja ta weszła w życie 1 stycznia 2011 r. natomiast w stosunku do emerytów, którym świadczenie przyznano wcześniej, zacznie obowiązywać od 1 października 2011 r. Emeryci po pięćdziesiątce, jeśli do końca września nie odejdą z pracy, to od 1 października ZUS zawiesi im emeryturę. Wypowiedzenia muszą składać jednak trzy miesiące wcześniej. I tu padł strach na emerytów znajdujących się w takiej sytuacji, a jest ich ok. 50 tysięcy. Teoretycznie mogą się ponownie zatrudnić w dawnym zakładzie, ale na to musi się zgodzić pracodawca, a np. urzędnicy administracji publicznej muszą wygrać konkurs. Resort pracy szacuje, że na zmianie przepisów zaoszczędzi 700 mln zł rocznie. Prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Jest ona adresowana do osób, które uzyskały świadczenia emerytalne, ale kontynuują pracę na etacie. Wiele osób zastanawia się, jak teraz będzie wyglądała ich sytuacja – emerytura i praca. Jest to pierwsza przyjęta przez parlament ustawa, której projekt zgłosił prezydent Bronisław Komorowski. Dzięki nowelizacji ubezpieczeni będą mogli ponownie przeliczyć emerytury, jeśli zawieszą ich pobieranie po 30 września na co najmniej 18 miesięcy, by kontynuować pracę u tego samego pracodawcy bez rozwiązywania umowy o pracę. – Ustawa jest ważna, bo w znacznej mierze przywraca zaufanie obywateli do systemu emerytalnego w Polsce. Eliminuje pewne zaskoczenie rozwiązaniami daleko idącymi, jeśli chodzi o skutki także finansowe, dla osób, które chcą kontynuować pracę na etacie posiadając uprawnienia emerytalne – powiedział prezydent. Zdaniem Komorowskiego, dzięki ustawie może skorzystać około 50 tys. osób. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie lęk emerytów, którzy mając niekiedy naprawdę głodowe emerytury w dodatkowej pracy widzą szansę na przeżycie. A nie mają pewności, że po złożeniu wypowiedzenia w zakładzie pracy zostaną tam ponownie zatrudnieni. Mają świadomość, że składając wypowiedzenie zwalniają miejsca pracy, na które czekają inni młodsi ludzie, którzy nie mają żadnego źródła dochodu i pewnie będą przyjęci w pierwszej kolejności.